Piątek 29-go stycznia, miał być jednym z bardziej zwyczajnych dni w roku szkolnym. Na pierwszej lekcji w-f, później kartkówka z matematyki i wizja rozpoczynającego się weekendu. Kiedy przekroczyłam próg szkoły, oznajmiono mi, że lepiej byłoby, abym opóźniła przyjście do sali.
Pomyślałam…łobuzy coś zbroiły, a teraz naprawiają skutki. Zgodnie z instrukcją wydłużyłam czas na przybycie, wiedząc, że nad wszystkim czuwa Pani Iwonka. Kiedy poproszono mnie do sali, na moją głowę spadł deszcz konfetti, a wkoło rozbrzmiewało gromkie sto lat. Na tablicy finezyjne życzenia, kolorowe baloniki gdzie się da, to dekoracja idealna, aby uczcić urodziny. I tu już można by zakończyć z mojego punktu widzenia, pamięć o moim święcie, lecz fantazja moich wychowanków zabrała mnie dalej. Odpakowywałam prezenty, własnoręcznie
wykonane i zapakowane. Zostałam zaproszona do stołu zastawionego słodyczami, przygotowanymi przez Julię Dejworek i Wiktorię Pióro.
Widziałam absolutne zaangażowanie wszystkich uczniów, we wszystko co można było zobaczyć i to co niewidoczne, a doprowadziło do zwieńczenia dzieła. Wyrazy uznania kieruję również z tego miejsca do Julii Drohobyckiej, która własnoręcznie wykonała dla mnie szalik.
Szanowni Rodzice!
Należy się ocena celująca - z wychowania. Niech analitycy mówią i piszą co chcą o przyszłości świata. Ja wiem, że warto robić swoje i kształtować młode umysły według klucza, pełnego rodzimych
wartości.
wychowawczyni klasy III
Beata Gaździcka